Aleister Crowley, Recenzje

“Liber CL” Aleistera Crowleya

11 lipca 2015

Mistrz Therion [Aleister Crowley], Liber CL. De Lege Libellvm, Academia Masonica 2013.

Do nabycia: www.lashtal-press.com

 

Ten stosunkowo krótki tekstLiber 150 został napisany przez Aleistera Crowleya w trakcie pobytu w USA prawdopodobnie w 1918 roku i wydany po raz pierwszy w 1919 w tak zwanym błękitnym „Equinoxie”. Amerykański okres w życiu Crowleya był bardzo istotny, bowiem wtedy doświadczył on jednej z najważniejszych inicjacji w A∴A∴ na stopień Magusa (okres ten nazwał potem Dniami Chokmy). Był to niezwykle płodny literacko i magicznie czas, dlatego sądzę, że teksty powstałe wtedy zasługują na szczególną uwagę.

Liber CL jest napisana w formie epistoły, skierowanej prawdopodobnie do ucznia Crowleya, Fratra Achada. Ze względu na epistolarny charakter, tekst posiada niezwykle wyniosłą i majestatyczną (by nie powiedzieć patetyczną) formę. Crowley był świadom tego, pisząc w swej autobiografii, iż Liber CL śmiało można porównać do dwóch najwspanialszych świętych ksiąg thelemy: Liber VII i Liber LXV.

Pod względem translatorskim jest to jeden z najtrudniejszych tekstów skomponowanych przez Mistrza Theriona – egzaltowany język, konstrukcja zdań, składnia, słownictwo – wszystko sprawia nie lada problem nie tylko w przekładzie tekstu, ale i jego odbiorze. Liber CL wymaga skupienia i odpowiedniego czasu na lekturę, kontemplację i studia. Crowley nie tylko doświadczał inicjacji na wspomniany powyżej stopień, lecz prawdopodobnie skomponował Liber CL pod wpływem eteru, którego zażywał w tamtym okresie w celach magicznych (głównie z Roddie Minor aka Sr Ahithą). Jeśli tak było w istocie, wówczas mamy do czynienia z jednym z klasycznych przykładów ukierunkowania i skanalizowania odmiennego stanu świadomości celem pozyskania wglądu w naturę rzeczy (i spisania go w trakcie doświadczania, co stanowi nie lada sztukę!). Zresztą, Crowley wspomina o możliwościach doświadczania różnych stanów po eterze w jednym z rozdziałów Liber CL:

„Coraz trudniej znajdować mi właściwe słowa, a poza tym daję się ponieść emocjom i gubię się w pięknie opisywanej materii. Z tego też powodu, miast zachowywać dydaktyczny ton, mogę popaść od czasu do czasu w liryczny. Mam nadzieję, że intuicyjnie pojmiesz mój przekaz, tak jak kochanek pojmuje słowa kochanki, które dla innych mogą wydawać się niezrozumiałe, głupie, wybujałe, czy po prostu nudne. Podobnie osoby pod wpływem eteru są w stanie obcować z kosmicznym dowcipem, albo z nieskończoną mądrością (w zależności od tego, gdzie zabierze ich humor), a wszystko za pomocą zwykłego słowa, bądź gestu, który nabiera niezwykłej subtelności pod wpływem narkotyku. Ja, rozpalony miłością i upojony eterycznym winem tego Światła, będę porozumiewał się nie tylko z twoim rozumem i inteligencją, ale również z pewną głęboko ukrytą w tobie zasadą.”

Tekst podzielony jest na pięć części zatytułowanych Prawo, Wolność, Miłość, Życie i Światło.

Pierwszy z nich stanowi poniekąd wstęp, zaś pozostałe są komentarzami na temat części składowych Prawa Thelemy:

„Wiedz najpierw, że z Prawa wywodzą się cztery promienie lub emanacje. Jeśli Prawo ma być centrum twej istoty, to promienie muszą z natury rzeczy napełniać cię swym sekretnym bogactwem. Są nimi Światło, Życie, Miłość i Wolność.”

Crowley nadaje owym emanacjom, czy też filarom następujące cechy:

  • Światło – widzenie
  • Życie – postrzeganie w kategoriach Ja
  • Miłość – odczuwanie
  • Wolność – poczucie mocy, intencjonalność działania.

Warto przyjrzeć im się także w kontekście czterech Mocy Sfinksa, wierzchołków pentagramu i tym podobnym atrybucjom.

W rozdziale dotyczącym wolności, Crowley zauważa, że wolność nie jest cechą wrodzoną, lecz nabytą. Każdy z nas myśli, że jest wolny, lecz w rzeczywistości nie może działać. Jest spętany niewidzialnymi węzami niemocy, ignorancji i brakiem poczucia celu. W urzeczywistnieniu wolności przeszkadza także głęboko zakorzenione niezadowolenie (czy w terminologii buddyjskiej, smutek) wywodzący się z odczuwania dualności w świecie.

Autor podaje konkretne techniki mające pomóc nam wywalczyć wolność: przede wszystkim odsyła nas do świętych ksiąg thelemy – to tam znajdziemy dalsze instrukcje, po drugie nakazuje uważną introspekcję, a także pracę z gałęziami jogi, zwanymi jamą i nijamą, co ma pozwolić nam na osiągnięcie koncentracji najwyższego rzędu:

„Badaj siebie dokładnie, analizując najskrytsze myśli. Wpierw zwalcz wszystkie te niskie i oczywiste zawady dla swojej Woli: bezczynność, głupie przyjaźnie, jałowe prace lub przyjemności. Aż trudno zliczyć konspiratorów knujących przeciwko dobru twojego stanu. By podtrzymać życie poświęć temu jak najmniej czasu. Resztę dnia przeznacz na pracę nad prawdziwymi środkami mającymi pomóc ci w twym urzeczywistnieniu. Nawet te niezbędne godziny będziesz konsekrował na rzecz Wielkiego Dzieła, świadomie wypowiadając wolę podczas wykonywania codziennych zadań i potwierdzając, że wykonujesz je jedynie, by utrzymywać swoje ciało i umysł w zdrowiu celem osiągnięcia najwyższego i pojedynczego Celu.”

Zwróćmy uwagę, iż zaczynamy od bardzo ogólnikowych praktyk celem przekształcenia życia codziennego: analizy uwarunkowań, skupieniu się na elementach konstruktywnych (paradoksalnie poprzez wykonanie dzieła zniszczenia elementów negatywnych – więcej na ten temat w świętej księdze thelemy, Liber CD) i ciągłym powtarzaniu sobie towarzyszącej nam intencji (stąd idea wymawiania Woli przed posiłkiem – choć jest to jeden z przykładów zastosowania tej metody: taką praktykę można stosować przy rozpoczynaniu każdej czynności, łącznie z pójściem spać. Studenci A∴A∴ rozpoznają w tym praktykę mahasatipatthany, którą gorąco polecam wszystkim aspirantom. Jest to buddyjska technika medytacyjna pomagająca wytworzyć w sobie nawyk ciągłej uważności, która jest pierwszym aspektem przebudzenia z letargu automatona.) Crowley zdaje sobie sprawę z tego, iż wyrobienie w sobie takiego nawyku jest bardzo trudne. Ma na to ledwie jedno lekarstwo – wytrwałość w praktyce.

Wreszcie wolność wydaje się jawić w kontekście zrozumienia naszego gwiezdnego dziedzictwa (to niezwykle ważny element w praktyce thelemy, który zostaje wzmocniony technikami opisami w Liber Nv):

„O człowieku! Ujrzyj z jakim mozołem cię ukształtowano! Ile minęło epok w akcie twego formowania! Historia tej planety jest wpleciona w samą substancję twego mózgu! Czyżby to wszystko na nic? Nie ma w tobie żadnego celu? Zostałeś stworzony w ten sposób, by jeść, rozmnażać się i umrzeć? Nie myśl tak! Ucieleśniasz wiele elementów, jesteś owocem wielu eonów pracy, jesteś ukształtowany tak, jak jesteś, a nie inaczej, dla jakiegoś kolosalnego Końca. Miej odwagę, by szukać i realizować siebie. Nic nie może cię zaspokoić oprócz spełnienia ukrytej w tobie transcendentnej Woli. Do broni! Wywalcz dla siebie Wolność! Uderzaj mocno!”

Rozdział poświęcony miłości można traktować jako komentarz do Liber Legis I:29-30 oraz 41. W Liber CL czytamy:

„Dąż nieustannie do jednoczenia się w zachwycie z każdą istniejącą rzeczą. Niechaj towarzyszy tobie największa namiętność i żądza zjednoczenia. Przede wszystkim badaj wszystko, albowiem rzeczy przyjemne są asymilowane zbyt łatwo, a procesowi nie towarzyszy ekstaza. Jaźń zostanie wstrząśnięta prawdziwą Miłością dopiero wtedy, kiedy jego kochankiem stanie się również to, co nienawistne i odrażające.”

Warto podkreślić, iż Crowley wskazuje tu na niezwykle istotny element transgresji, którego celem jest doświadczenie ekstazy w pełnym, filozoficznym rozumieniu tego słowa (z gr. ἔκστασις – “wyjść poza siebie”). Więcej na ten temat możemy przeczytać w jego genialnych esejach The Gospel According to St. Bernard Shaw oraz Thien Tao or The Synagogue of Satan, z którego pochodzi ten oto cytat:

„Bigotom zalecam studia nad Thomasem Henrym Huxleyem, a niewiernym praktykę magii ceremonialnej. Kiedy bigot posiądzie wiedzę, a niedowiarek wiarę, wówczas każdy może wrócić bez problemu do swoich skłonności, gdyż nie będzie towarzyszyła im przesada. Takoż kobieta, która posiadała naturalne predyspozycje do bycia prostytutką może oddawać się teraz rozkoszom miłości, a ta, która ze swej natury jest oziębła może radować się swą dziewiczością, której tak naprawdę nie naruszyła jej praktyka życia w nieczystości. Tym oto sposobem ludzie zrozumieją się wzajemnie i prawdziwie pokochają.”

Jak widać na przykładzie powyższego cytatu Crowley stosuje metodę paradoksu i zaleca go również w Liber CL przy praktyce obojętności, celem doświadczenia miłości najwyższego rzędu:

„Oto metoda Miłości w medytacji. Niechaj Aspirant narzuci sobie dyscyplinę w sztuce skupiania uwagi na czymkolwiek na zawołanie, nie pozwalając sobie na najmniej wyobrażalne rozproszenie. Niechaj praktykuje on również sztukę analizy idei do tego stopnia, by umysł przestał reagować zarówno na przyjemne, jak i nieprzyjemne bodźce. Tym sposobem wzmocni on umysł w prostocie i obojętności. Wymaga to oczywiście długiego treningu, lecz wiedz już teraz, że w pewnym momencie wszystkie idee staną się dla ciebie jednakowe, tak samo proste i obojętne. Żadna z nich nie pozostanie na dłużej w umyśle, utraci też zdolność do przechodzenia w inną. Wszystkie idee będzie charakteryzowała jedna wspólna właściwość: żadna z nich nie jest Jaźnią, albowiem Jaźń postrzega ją jako coś przeciwnego.”

Mistrz Therion zauważa również, iż w miłości istotna jest czystość, rozumiana jako skupienie na wybranym obiekcie praktyki. Ponownie mamy tu do czynienia z uczuleniem aspiranta na umiejętność do osiągania jednopunktowej koncentracji. W tym kontekście autor zdaje się nawiązywać do praktyki magii seksualnej nauczanej na wyższych stopniach O.T.O., pisząc:

„Pewni fałszywi ludzie, eunuchowie ducha nauczają, iż celem urzeczywistnienia należy wyrzec się pewnych działań. Nie jest to ani konieczne, ani właściwe. Każda rzecz, bez względu jaka, jest doskonała. Operacja musi być przeprowadzona w pełni, w innym wypadku możemy mieć do czynienia ze zniekształceniem i zdegenerowaniem całości. Działaj zatem na wszelkie sposoby, ale przeobrażaj efekty w jedną Wolę.”

Więcej na temat formuły operacji Czytelnik znajdzie w 86. rozdziale Liber Aleph, zatytułowanym „De formula tota”.

Rozdział poświęcony życiu jest niebywale poetycki, natchniony i ekstatyczny, a zarazem bardzo praktyczny. Autor porównuje życie do pulsu w nadgarstku, wskazuje na jego zmienność, a zarazem trwałość. Znów mamy do czynienia z paradoksem.

W tym rozdziale Crowley podaje cztery metody pozwalające pojąć istotę Życia. Są to:

  • Nabycie pamięci magicznej (praktyczne wskazówki Czytelnik znajdzie w Liber ThIShARB. Vie Memorie)
  • Zdolność do percepcji świetlistego ciała i odbycia podróży astralnych (praktyczne wskazówki w Liber O vel Manus Sagittae)
  • Nieprzerwana kontemplacja tożsamości Miłości i Śmierci (praktyczne wskazówki znajdują się w świętych księgach thelemy, Księdze kłamstw, Wizji i głosie i innych pismach)
  • Analiza rzeczy naturalnie odpychających, w szczególności samej śmierci i towarzyszących jej zjawisk (Crowley podaje tu jako przykład buddyjską praktykę medytacji nad dziesięcioma nieczystościami; praktyczne wskazówki znajdują się w Liber HHH, część AAA)

Celem doświadczenia Życia w jego pełni należy wg autora odczuć jego kosmiczną totalność (słowa te z pewnością nabierają znaczenia dla Perfekcyjnie Inicjowanych w systemie O.T.O.):

„Doświadczaj kreacji i prawdziwego Życia, którego fale pienią się na bezbrzeżnym morzu czasu! Pozbądź się małostkowości i strachu przed upływającymi godzinami. Księżyc, słońce i gwiazdy, z pomocą których mierzysz czas, są jedynie sługami pulsującego w tobie Życia. Są radosnymi uderzeniami bębna, którego dźwięki docierają do ciebie w takcie twego triumfalnego marszu Aleją Wieków. Kiedy wreszcie zaczniesz postrzegać każde narodziny i śmierć jako ledwie kamienie milowe na wiecznie żywej Drodze, to czym staną się dla ciebie małostkowe wydarzenia zachodzące w twym równie małostkowym życiu? Ujrzysz, iż są ledwie ziarenkami piasku wzbijanymi przez pustynny wiatr, drobnymi kamykami, które odtrącasz swoimi niedoścignionymi stopami, trawiastymi kotlinami, po których darni wykonujesz liryczny taniec. Dla tego, kto żyje prawdziwym Życiem, nic nie ma znaczenia. Doświadcza wiekuistego ruchu, energii i rozkoszy trwałej Zmiany. Niestrudzony przechodzisz z eonu w eon, z gwiazdy na gwiazdę. Wszechświat staje się twoim placem zabaw, na którym doświadczasz nieskończonej różnorodności wiecznie starych i wiecznie nowych igraszek. Wszystkie idee, które zrodziły smutek i lęk prawdziwie poznane stają się źródłem radości. Nie ma już w tobie wątpliwości: wiesz, że chociaż się zmieniasz, to nie możesz umrzeć. Zmiana jest częścią twojej natury, a twój wielki wróg staje się twym wielkim sprzymierzeńcem.”

Rozdział na temat światła ponownie na jednym poziomie jest kompletnie abstrakcyjny (sam autor przyznaje: “Coraz trudniej znajdować mi właściwe słowa, a poza tym daję się ponieść emocjom i gubię się w pięknie opisywanej materii.”, zwłaszcza kiedy dochodzi do definicji natury światła, którą jest ciemność), a na innym praktyczny: Crowley odnosi czytelnika pragnącego zgłębić tę tematykę do konkretnych świętych ksiąg thelemy, omawia również wartość kabalistyczną liczb 31 oraz 93.

Ostatnia część tego rozdziału poświęcona jest omówieniu problematyki zła. Tu Crowley odsyła czytelnika do Wizji i głosu i wskazuje na cztery elementy konstytuujące zło:

  • Ograniczenie
  • Rozproszenie
  • Impotencja (w sensie: niezdolność do tworzenia)
  • Bezczynność

Podsumowując, ów niedługi tekst jest po prostu niezwykły. Jego dynamika, ekstatyczność i rytm (kiedy tylko się doń dostroimy) po prostu porażają. Dostrojenie jest bardzo istotne: już w pierwszym zdaniu Mistrz Therion nakazuje czytać go w “prawości serca”. Następnie w kilku miejscach zauważa, iż do zrozumienia przekazu potrzebny jest właściwy stan umysłu. Zauroczyła mnie jego paradoksalna natura: z jednej strony natchnienie wynoszące czytelnika na szczyty mistycznych doświadczeń, z drugiej praktyczność i mocne trzymanie się ziemi (nie tylko chodzi o podawanie konkretnych technik, ale także np. o to, iż w części poświęconej omówieniu stanu “suchości” w miłości Crowley wydaje się odnosić do problemu zaburzeń na tle seksualnym, jakich – podejrzewam – doświadczał Achad).

Księga 150 to doskonała towarzyszka na długie miesiące kontemplacji.