Lam czy Lama?
Historia słynnego rysunku Aleistera Crowleya
W historii dwudziestowiecznego okultyzmu niewiele jest wizerunków, które budziłyby tak duże emocje i prowokowały tak różnorodne interpretacje jak The Way („Droga”) autorstwa Aleistera Crowleya. To niepozorny rysunek z 1919 roku, przedstawiający postać o charakterystycznej, olbrzymiej czaszce i hipnotyzującym spojrzeniu; postać, która z czasem zyskała w powszechnym obiegu imię „Lam”. Dla jednych jest koronnym dowodem na kontakt słynnego magusa z cywilizacjami pozaziemskimi, dla innych – popkulturową ikoną i prekursorem wizerunku kosmicznego „szaraka”. Aby jednak w pełni zrozumieć fenomen tego dzieła, należy oddzielić narosłe wokół niego sensacyjne mity od twardych faktów historycznych oraz głębokiej symboliki tkwiącej w samym systemie Crowleya. Gdzie kończy się prawda o tej fascynującej istocie, a gdzie zaczyna współczesna fikcja?
I
Fakty
Źródła
Rysunek określany dziś powszechnie jako „Lam” został wystawiony pod tytułem „The Way” („Droga”) w lutym 1919 roku jako część wystawy Aleistera Crowleya. Wydarzenie odbyło się w Liberal Club w nowojorskiej dzielnicy Greenwich Village.
Crowley nazywał ten rysunek również The Lama („Lama”) – przynajmniej w jednym zachowanym wpisie do dziennika z 1945 roku. Jest to o tyle interesujące, że na jego pierwszej opublikowanej reprodukcji w „The Equinox” (marzec 1919) widnieje tybetański zapis ལམ, składający się z liter la (ལ) i ma (མ). Z nieznanego powodu przed publikacją usunięto koronę lub tiarę widoczną na oryginalnej pracy.
Reprodukcji towarzyszył podpis o następującej treści:
DROGA.
LAM jest tybetańskim słowem oznaczającym Drogę lub Ścieżkę, a LAMA znaczy „Ten, Który Idzie” – jest to szczególny tytuł Bogów Egiptu, w terminologii buddyjskiej zaś: „Kroczący Ścieżką”. Jego wartość numeryczna wynosi 71…
Crowley myli się co do znaczenia słowa lama. Tybetańskie lam (ལམ) rzeczywiście oznacza „droga” lub „ścieżka”. Natomiast lama nie jest formą utworzoną od lam i nie oznacza „tego, który idzie” ani „kroczącego ścieżką”. Jest to odrębne tybetańskie słowo zapisywane z prefiksem: bla ma (བླ་མ་). Wymawia się je mniej więcej lama i jest ono tradycyjnym odpowiednikiem sanskryckiego guru, czyli duchowego nauczyciela lub mistrza. Termin ten odnosi się do kogoś „najwyższego” czy „tego, ponad którym nikogo nie ma”.
Istotne jest to, że poza podpisem w „The Equinox”, gdzie LAM występuje jako tybetańskie słowo oznaczające „droga”, nie znamy żadnego tekstu Crowleya, w którym używałby słowa „Lam” jako imienia przedstawionej postaci. Podana przez Crowleya wartość numeryczna 71 wskazuje oczywiście na zapis hebrajski słowa LAM (lamed = 30, alef = 1, mem = 40), ale nie możemy z całą pewnością stwierdzić, że jest to imię.
Nie wiadomo, skąd Crowley zaczerpnął poprawny tybetański zapis słowa lama. Istnieje pewna teoria związana z jego partnerką Dorothy Troxell (1896–1986), która pomagała mu w doświadczeniach astralnych wizji i nawiązywaniem kontaktu z czarodziejem o imieniu Amalantrah (styczeń–czerwiec 1918). Troxell zajmowała się kartografią Chin i Mongolii dla amerykańskiej Army Map Service. Mongolia pozostawała pod bardzo silnym wpływem buddyzmu tybetańskiego, można więc przypuszczać, że Troxell interesowała się jego kulturą i językiem. Jest to jednak wyłącznie hipoteza – jej pobyt w Azji i działalność nie mogą same w sobie wyjaśniać pochodzenia tybetańskich liter na rysunku z 1919 roku. Warto jedynie dodać, że Troxell po latach samodzielnie opracowała obszerny słownik mongolsko-angielski, który przekazała Army Map Service. Równie dobrze Crowley mógł sam dotrzeć do odpowiedniego źródła. Już na początku XX stulecia ukazało się bowiem sporo materiałów – choćby słownik tybetańsko-angielski Sarata Chandry Dasa oraz podręcznik do gramatyki języka tybetańskiego Charlesa Bella.
Niezwykle ciekawa jest relacja pisarza, podróżnika, malarza i dziennikarza BBC Williama Holta (1897–1977), który około 1943 roku odwiedził Crowleya w jego apartamencie przy 93 Jermyn Street w Londynie. Holt wybrał się tam ze swoją bliską przyjaciółką Friedą Harris, która pracowała wówczas nad obrazami Tarota Thota. Podczas gdy Harris tworzyła na miejscu szkice węglem, panowie rozmawiali, a Crowley pokazywał Holtowi swoje prace malarskie i rysunki. Kiedy gość zapytał, kogo lub co przedstawia „Droga”, Crowley miał odpowiedzieć: „To? To mój guru”.
Odpowiedź Crowleya wskazuje na to, że w pewnym momencie po opublikowaniu rysunku w „The Equinox”, zdał sobie sprawę, że lam i lama to dwa odrębne i niepowiązane ze sobą słowa. To pierwsze oznacza „droga” i współgra z tytułem pracy („The Way”), to drugie oznacza to samo, co sanskryckie guru.
Kim zatem jest przedstawiona na rysunku postać?
Kulturowa maska
Interesującą koncepcję prezentuje w swych esejach Gary Dickinson, londyński artysta zafascynowany Chinami, który tworzył nawet maski „Lamy”. Dickinson przypomina słowa Crowleya, który twierdził, że dom jego duchowej jaźni znajduje się w Chinach, a same Chiny były dla niego krainą, gdzie „w zadumie przebywa stary mędrzec”.
Crowley wielokrotnie tworzył fantastyczne chińskie persony i wyobrażenia orientalnych mędrców. Przedstawiał siebie jako Kwaw Li Ya (zwróćmy uwagę na zbieżność z nazwiskiem magusa), choć jego portret w ogóle nie przypominał rzeczywistego Crowleya. Drugim autoportretem, o którym warto wspomnieć, był „Żółty mag”. Taoistycznego adepta Ko Hsuana uważał za swoje poprzednie wcielenie i również rysował jego portrety. Pozował jako Śmiejący się Budda, Ho Tai, utożsamiany z Maitreją. Zachowało się nawet niepublikowane zdjęcie, którego oryginał mam przyjemność posiadać w swojej kolekcji. Widzimy na nim Crowleya siedzącego przed posągiem Ho Tai, wykonującego tak zwany znak milczenia i skupionego na wyobrażeniu bóstwa.
Nie wszystkie te przedstawienia należy traktować jako wierne autoportrety. Wyraźnie łączy je jednak szczególny motyw: Crowley wielokrotnie projektował własną duchową i magiczną tożsamość na figurę chińskiego lub – szerzej – orientalnego mędrca.
Można więc postawić hipotezę, że „Lama” jest symbolicznym portretem „duchowej jaźni” Crowleya: starego wschodniego mędrca, guru oraz taoistycznego adepta. W takim ujęciu rysunek ten byłby owocem wielu doświadczeń i fascynacji. Podczas podróży po Azji Crowley zetknął się z specyficznymi typami fizjonomicznymi ludzi, którzy mogli pozostać w jego pamięci. W Birmie widział chłopca cierpiącego na wodogłowie, którego ogromna głowa wywarła na nim niezwykle silne wrażenie. W Nowym Jorku, przygotowując się do wystawy, poszukiwał z kolei niezwykłych, groteskowych fizjonomii jako modeli do swoich obrazów. Żaden z tych przykładów nie pozwala wskazać konkretnego modela „Lamy” – niemniej pokazują one wizualny i kulturowy materiał, z którego mogła korzystać wyobraźnia Crowleya.
Znaczenie hermetyczno-psychologiczne
Chciałbym zaproponować jeszcze inną hipotezę, która przenosi wschodnią interpretację „Lamy” na głębszy poziom symboliczny. Być może orientalny lama lub stary mędrzec stanowi jedynie zewnętrzną „maskę” postaci, której znaczenie wiąże się z charakterystyczną dla Crowleya symboliką obracającą się wokół motywu dziecięcia, nasienia, ukrytej Jaźni i Świętego Anioła Stróża. Szczególne fizjonomiczne proporcje „Lamy” – ogromna, niemal embrionalna głowa osadzona na zredukowanym ciele – pozwalają rozważyć możliwość, że jest to wyobrażenie istoty jeszcze nienarodzonej albo istniejącej dopiero w stanie potencjalnym.
Nie jest bez znaczenia, że na tej samej wystawie „Martwe dusze”, na której zaprezentowano „Drogę”, pokazywano również dzieło Crowleya zatytułowane Birth Control („Kontrola narodzin”). Przedstawia ono stojący naprzeciw kobiety płód o przesadnie wielkiej głowie i niewielkim ciele. Nie dowodzi to oczywiście, że oba dzieła prezentują ten sam motyw, lecz z pewnością pokazuje, że zdeformowana, prenatalna fizjonomia była wówczas obecna w wyobrażeniach plastycznych Crowleya. Czyżby owe „martwe dusze” były istotami nie tyle odeszłymi, co jeszcze nienarodzonymi?
Sugestywnego materiału porównawczego dostarcza nam słynna rycina z dzieła Essai de Dioptrique (1694) Nicolasa Hartsoekera (1656–1725), która przedstawia ukrytego w plemniku hipotetycznego „małego człowieka”. Hartsoeker, jeden z pionierów mikroskopowych badań nasienia, nie twierdził, że taką istotę rzeczywiście zaobserwował – jego rycina stanowiła jednak ilustrację spermistycznej odmiany preformacjonizmu – poglądu, zgodnie z którym przyszły organizm istnieje już w nasieniu jako ukształtowana miniatura i podczas rozwoju jedynie zwiększa swoje rozmiary. Hartsoeker nazwał tę figurę le petit animal (fr. „małe zwierzątko”), a późniejsza tradycja nadała jej miano „homunkulusa”. Łacińskie słowo homunculus oznacza dosłownie „człowieczek” albo „mały człowiek”.
Nie mamy podstaw, by twierdzić, że w chwili powstawania „Drogi” Crowley znał rycinę Hartsoekera. Możemy jednak stwierdzić, że w jakimś momencie weszła ona do jego symbolicznego panteonu. Na karcie Eremita z Tarota Thota pojawia się plemnik z miniaturową ludzką postacią, który wyraźnie nawiązujący do rysunku Hartsoekera.
W Księdze Thota (1944) Crowley interpretuje plemnik jako fizycznego przedstawiciela twórczego Logosu i wiąże go z literą jod, fallusem, nasieniem i Eremitą. W opisie tej karty czytamy, że „kolor jego płaszcza odpowiada Binie, w której dojrzewał do momentu swoich narodzin”. Bina jest sefirą Wielkiej Matki i jej łona. Jest znamienne, że w tej wyraźnie prenatalnej symbolice spotykamy Merkurego-Thota – w pełni ukształtowaną zasadę Logosu. Crowley określa bowiem Eremitę jako „najwyższą formę Merkurego” i „Logos, Stworzyciela wszystkich światów”, którego „przedstawicielem w życiu fizycznym jest plemnik”. Thot nie przedstawia niedojrzałego fragmentu przyszłego bóstwa. Jako Logos, bóg języka, wiedzy i magiji uosabia inteligencję i twórczą moc. Jeżeli Crowley umieszcza jego pełnię na etapie ciąży, wówczas oczywiste wydaje się, że to, co ma się rozwinąć, jest już od początku obecne w swej istocie. Rozwój jedynie umożliwia stopniową manifestację tej pełni.
Podobny motyw pojawia się znacznie wcześniej, w 18. rozdziale Księgi kłamstw (1913), zatytułowanym „Krople rosy”. Crowley mówi w nim o pojedynczej „kropli”, w której zawiera się „każda tendencja duszy, i umysłu, i ciała”. Człowiek ma pozwolić jej działać zgodnie z jej własną naturą, ponieważ – jak stwierdza autor – „nie jest jej panem, lecz jej wehikułem”. W komentarzu do tego rozdziału Crowley odnosi tę symboliczną „kroplę” do bindu, czyli nasienia. To subtelna koncepcja: w mikroskopijnym punkcie czy też kropli skupiona jest potencjalnie całość przyszłej manifestacji, która rozwija się zgodnie z własnym, wewnętrznym prawem – dokładnie jak na rycinie Hartsoekera.
Motyw „małego człowieka” nabiera jeszcze większego znaczenia w zapisach Crowleya dotyczących Świętego Anioła Stróża. W Nowym Komentarzu do Księgi Prawa określa on Anioła między innymi jako „Małą Osobę” hinduistycznego mistycyzmu, „szalonego, a jednak przebiegłego Karła”, „Ducha Świętego” oraz „Milczącą Jaźń” człowieka.
W mitologiach i baśniach karły często strzegą ukrytych głęboko pod ziemią skarbów. Dla Crowleya „karzeł” (podobnie jak egipski bóg Bes) symbolizuje najgłębsze, ukryte jądro ludzkiej świadomości, iskrę bożą, a także falliczną siłę życiową (plemnik), która stanowi początek stworzenia. W tym kontekście pisze on również o Harpokratesie – boskim dziecięciu, ukrytej i jeszcze niezamanifestowanej Jaźni. Crowley łączy figurę Karła nie tyle z fizyczną małością, ile ze skupieniem ogromnej potencjalności w czymś ukrytym, niewidocznym i niepozornym. Karzeł „zawiera w sobie wszystko”, albowiem jeszcze się nie zamanifestował.
W tym kontekście szczególnie interesujący jest Liber Samek – rytuał służący do osiągnięcia Wiedzy i Konwersacji Świętego Anioła Stróża. Ceremonia ta zaczyna się słowami „Ciebie przyzywam, Nienarodzony”, a w scholium do tego rytuału Crowley przedstawia cały zbiór obrazów związanych z rodzeniem, dojrzewaniem i aktualizacją ukrytej potencjalności. Inicjacja Horusa nie jest przedstawiona jako śmierć i zmartwychwstanie, lecz jako „naturalny wzrost Dziecięcia”. Święty Anioł Stróż wiąże się z „nieświadomą Jaźnią stworzenia” i „duchowym fallusem”, zaś proces jego realizacji przypomina duchowe dojrzewanie.
Równie wymowne są używane przez Crowleya obrazy „najmądrzejszego Nasienia” i „Niewinnego Dziecięcia” – używa je podczas egzegezy słowa Adonai, które stanowi dla niego synonim Anioła.
Nasienie, dziecię, jajo i Eremita tworzą symboliczny ciąg: coś istnieje w swej pełni już w zalążku, lecz musi wzrosnąć, rozwinąć się i zamanifestować. W tym sensie obraz płodu czy homunkulusa oznacza skondensowaną potencjalność tego, czym ma stać się człowiek.
Wschodnią fascynację Crowleya i Nienarodzonego łączy wykonana przez niego pewna grafika. Wprawdzie nie ma ona formalnego tytułu, ale obok postaci znajdują się znaki sheng („życie” bądź „narodzić się”) i wu („nie”). Wprawdzie obie te litery nie tworzą żadnego znanego nam słowa, lecz być może Crowley stworzył z nich rebus, którego rozwiązanie brzmi „nie-narodzony”…

Tak rozumiana symbolika prowadzi nas bezpośrednio do psychologicznej interpretacji Świętego Anioła Stróża. Crowley pisze o nim jako o ukrytej Jaźni, która znajduje się poza zwykłą świadomością, a zarazem kieruje stamtąd biegiem życia. W Liber Samek Anioł zostaje określony jako pojmowany za pomocą rozumu obraz Prawdziwej Woli adepta, podczas gdy w Nowym Komentarzu Crowley przybliża go do freudowskiej nieświadomości: siły, która staje się nadrzędną koniecznością i nie podporządkowuje się świadomemu ego.
Z tego punktu widzenia cytowane powyżej słowa Crowleya, które odnosiły się do „Lamy” – „To? To mój guru” – nabierają szczególnego znaczenia. Guru nie musi oznaczać zewnętrznego nauczyciela. Może być wewnętrznym przewodnikiem, ukrytą zasadą, która wyraża się na właściwej Drodze w ludzkim wehikule, długo przed tym, zanim człowiek będzie mógł poznać ją świadomie. Sam tytuł rysunku – „Droga” – staje się wówczas oczywisty: nie tyle chodzi o grę z tybetańskim słowem lam, ile o określenie funkcji narysowanej postaci – a mianowicie, że stanowi ona uosobienie tej wewnętrznej zasady, która prowadzi człowieka ku urzeczywistnieniu jego własnej natury.
Ta osobliwa, niemal embrionalna fizjonomia postaci służy za symbol tego, co u Crowleya pozostaje jednocześnie najmniejsze i największe – ukrytego „Dziecięcia”, „Karła”, bindu („nasienia” i „punktu”) zawierającego potencjalność człowieka. Orientalny lama, guru i stary mędrzec byłby w takim ujęciu kulturową maską czegoś znacznie bardziej osobistego – wewnętrznego Mistrza, prawdziwej Milczącej Jaźni, z której powstaliśmy, a którą teraz musimy rozpoznać i doprowadzić do pełnej manifestacji. Jakże intrygująco w tym kontekście brzmią słowa aspiranta do Świętego Anioła Stróża: „Czekałem cierpliwie, a Ty byłeś ze mną od początku”. Pochodzą one ze świętej księgi thelemy, Liber Cordis Cincti Serpente, którą Crowley opublikował w tym samym numerze „The Equinox”, co rysunek „Lamy”.
Jest znamienne, że tybetańska semantyka słowa bla ma stanowi interesującą analogię dla powyższej interpretacji. Pierwszy człon, bla, w tradycyjnej kulturze tybetańskiej oznacza subtelną zasadę powiązaną z witalnością i świadomością, a w terminologii medycznej bywa łączony między innymi z tiglé (tyb. „punkt” lub „kropla esencji”). W buddyzmie tantrycznym termin ten odnosi się do esencji należących do psychofizycznego układu człowieka, powiązanych z kanałami i energiami ciała subtelnego, a nawet do czegoś w rodzaju zewnętrznego „sobowtóra”. To kluczowa zasada odpowiedzialna za integralność jednostki, która może się przemieszczać, ulegać rozproszeniu, pojawiać poza ciałem lub przybierać czyjś obraz, a zarazem utrzymuje świadomość i energie życiowe w harmonii. Lama może być zaś interpretowany jako duchowy rodzic lub opiekun tej najgłębszej ludzkiej esencji – ktoś, kto wskazuje jej Drogę. Nie ma podstaw, by sądzić, że Crowley znał te znaczenia. Ich zbieżność z jego symboliką bindu, ukrytej Jaźni, dziecięcia i wewnętrznego guru pozostaje jednak niezwykle sugestywna.
Kenneth Grant wspomina, że kiedy Crowley podawał mu portret Lamy, miał wyszeptać „Aiwass” – imię swojego Świętego Anioła Stróża.
II
Fikcja
Kult Lam
W powszechnym obiegu „Drogę” / „Lamę” nazywa się dziś imieniem „Lam”. Często można spotkać się z twierdzeniem, że przedstawia ona istotę, z którą Crowley nawiązał kontakt podczas Operacji Amalantrah. Problem polega na tym, że zachowany zapis tej operacji nie zawiera żadnej wzmianki o istocie o tym imieniu. To dopiero późniejsi autorzy powiązali „Drogę” z tą operacją, głównie dlatego, że rysunek powstał mniej więcej w tym samym okresie i dlatego, że Amalantrah wspomniał „to wszystko jest w jaju”, natomiast głowa „Lamy” wydaje się być jajowata.
Głównym twórcą tej mitologii Lama był Kenneth Grant, który otrzymał „Drogi” w prezencie od Crowleya w 1945 roku.
W The Magical Revival (1972) Grant opublikował go ponownie i opisał następująco: „Lam, pozaziemska Inteligencja, z którą Crowley pozostawał w kontakcie astralnym w 1919 roku”. W późniejszych książkach Granta mitologia ta zaczęła się rozrastać.
W Outside the Circles of Time (1980) autor wiąże Lama z Wielkimi Przedwiecznymi, a zatem produktem literackiej fikcji Howarda Philipsa Lovecrafta. Następnie, poprzez cały szereg zawiłych numerologicznych, ufologicznych i lovecraftowskich korespondencji, uznaje go za łącznika pomiędzy systemami gwiezdnymi Syriusza i Andromedy, a dosłownie kilka stron dalej awansuje go do rangi Magusa Eonu Maat.
Natomiast w Hecate’s Fountain (1992) obserwujemy kolejny etap powstawania grantowskiego mitu Lama. Tutaj autor nadał mu tytuł „Lam z Leng” i powiązał go z opisywanym przez Lovecrafta „odrażającym płaskowyżem”, który Grant umiejscawia „między Chinami a Tybetem”. To właśnie na tym płaskowyżu około dwanaście tysięcy lat temu Lam miał sprowadzić na Ziemię „Kult Smoka Gromu”.
Co ciekawe, kilka stron wcześniej Grant wspomina Roberta Antona Wilsona, który również uważał Lama za istotę pozaziemską, lecz twierdził, że Crowley przywołał ją za pomocą kluczy enochiańskich. Grant odpowiada trzeźwo: „nie ma na to potwierdzenia w zachowanych rękopisach ani dziennikach Crowleya”. To rzecz typowa dla jego twórczości – innym wyznacza granice dopuszczalnych spekulacji, lecz własne, fantazyjne i całkowicie niespójne ze źródłami konstrukcje uważa za uzasadnione.
W teorii Grant rozumie, że twierdzenie historyczne wymaga podstawy źródłowej. Problem polega na tym, że nie stosuje tej zasady konsekwentnie do własnych hipotez. Na przykład w Outside the Circles of Time zauważa pewne podobieństwa pomiędzy jajowatą głową Lam i motywem jaja w Operacji Amalantrah, po czym pyta, czy może istnieć między nimi związek. Metodologicznie byłoby to jeszcze całkowicie dopuszczalne jako hipoteza interpretacyjna. Problem powstaje później, gdy bez pojawienia się nowego, niezależnego źródła ta sama hipoteza jest formułowana jako fakt. Mamy tu do czynienia z dużym błędem – bez nowego materiału dowodowego zmienia się modalność twierdzenia.
W jednej książce pojawia się zasadne pytanie badawcze: „czy to możliwe?”. W kolejnej kategoryczne twierdzenie: „Lam nawiązał kontakt z Crowleyem”. Natomiast w Hecate’s Fountain niepoparte żadnymi przesłankami potwierdzenie, że kontakt ten dotyczy „pozaziemskiej istoty”.
Jako historyk Grant okazuje się selektywny i metodologicznie zawodny. Jako egzegeta Crowleya jest fascynujący, ale silnie projekcyjny. Jego główną wadą jest nieoddzielenie hermeneutyki od historiografii.
UFO, RPG i okultystyczne teorie
Już wkrótce miłośnicy popkultury utożsamili Lama z awatarem bóstwa o imieniu Nyarlathotep, ponownie łącząc go z twórczością Lovecrafta. Powiązania Lama z jego mitami znajdziemy również w podręczniku do gry fabularnej Malleus Monstrorum (2006).
Dużą rolę w powiązaniu świata Crowleya z ufologią i koncepcją pozaziemskich inteligencji odegrał także wspomniany powyżej Robert Anton Wilson. W Kosmicznym spuście (1977) opisał on eksperymenty z magią, psychodelikami i technikami zmiany świadomości, dzięki którym nabrał przekonania, że niektóre z jego doświadczeń stanowiły telepatyczne przekazy od istot związanych z Syriuszem. Wilson jako jeden z pierwszych pisarzy szeroko nagłośnił fakt, że portret Lama uderzająco przypomina współczesne wyobrażenie kosmity typu „szarak” (duża głowa, wielkie oczy, brak uszu).
Nie można również nie wspomnieć o teoriach okultystycznych.
Jedna z najsłynniejszych takich teorii łączy Lama bezpośrednio z początkiem ery UFO. W 1946 roku Jack Parsons (wynalazca paliwa rakietowego i uczeń Crowleya) oraz L. Ron Hubbard (późniejszy twórca scjentologii) przeprowadzili w Kalifornii serię rytuałów, których celem było przywołanie na Ziemię bogini Babalon. Na marginesie warto zauważyć, że nie czytali ze zrozumieniem Crowleya – wszak Babalon jest Ziemią. Jak czytamy w Mszy Gnostyckiej: „Wierzę w jedną Ziemię, Matkę nas wszystkich i w jedno Łono, z którego się rodzimy, i w którym odnajdziemy spoczynek, Tajemnicę Tajemnic, której na imię BABALON”.
Według późniejszych interpretatorów podczas tych praktyk Parsons poszerzył i pozostawił otwartą szczelinę między wymiarami, którą Crowley miał otworzyć podczas kontaktu z Lamem. W 1947 roku doszło do katastrofy w Roswell (Nowy Meksyk), gdzie miało nastąpić rzekome rozbicie się UFO i odnalezienie ciał obcych istot. Teoria głosi, że „szaraki” to po prostu fizyczne manifestacje obcych pochodzących z wymiaru Lama, którzy masowo przedostali się do naszego świata przez niedomknięte bramy Parsonsa.
W kręgach współczesnych okultystów krąży również mroczna teoria traktująca Lama jako pasożyta astralnego lub byt, który karmi się strachem maga. Niektórzy okultyści twierdzą, że Crowley pod koniec życia zdał sobie sprawę, iż Lam nie był przyjaznym nauczycielem, lecz niebezpieczną inteligencją wysysającą energię.
Istnieje też inna teoria, która odrzuca pozaziemskie i demoniczne pochodzenie postaci. Wizualny archetyp Lama – wielka czaszka, zanikające ciało, brak owłosienia, małe usta – pokrywa się z XIX-wiecznymi spekulacjami na temat tego, jak w wyniku ewolucji za miliony lat będzie wyglądał człowiek (tzw. Homo Futurus). Według tej koncepcji Crowley nie skontaktował się z obcym, lecz z ludzkim podróżnikiem z dalekiej przyszłości, który za pomocą mentalnej technologii cofnął się w czasie, a prymitywny aparat pojęciowy XX-wiecznego maga zinterpretował go jako „istotę astralną”.
Tuż przed tym, jak Grant otrzymał w prezencie rysunek „Drogi” / „Lamy” (lecz nie istoty o imieniu Lam!), Crowley napisał do niego w liście następujące słowa: „Twoje spojrzenie na życie charakteryzuje straszliwa wada: nie potrafisz zadowolić się prostotą rzeczywistości i faktów, lecz musisz karmić się mrzonkami”.
Bibliografia
- John Carter, Sex and Rockets. The Occult World of Jack Parsons, Feral House, Venice 1999.
- Aleister Crowley, Księga kłamstw (przeł. Azarewicz), Lashtal Press, Gdynia 2022.
- Aleister Crowley (red.), „The Equinox”, t. III, nr 1, Universal Publishing Company, Detroit 1919.
- Aleister Crowley, Liber Samek, [w:] Magick in Theory and Practice, Lecram Press, Paryż 1930.
- Aleister Crowley, Dziennik z 1945 roku, Instytut Warburga, Kolekcja Yorke’a, NS 23.
- Aleister Crowley, Magical and Philosophical Commentaries on The Book of the Law (red. J. Symonds, K. Grant), 93 Publishing, Montreal 1974.
- Aleister Crowley, The Confessions of Aleister Crowley: An Autohagiography, (red. J. Symonds, K. Grant), Routledge & Kegan Paul, Londyn 1986.
- Aleister Crowley, The Amalantrah Working (Liber 729), Oroboros Press, Berkeley 1993.
- Aleister Crowley, An Old Master. The Art of Aleister Crowley (red. Hymenajos Beta), Ordo Templi Orientis International, Austin 1998.
- Aleister Crowley, Księga Thota. Krótki esej o tarocie Egipcjan, wyd. IV poprawione (przeł. K. Azarewicz), Lashtal Press, Gdańsk 2026.
- Gary Dickinson, Images of the Mystery, [w:] „Starfire”, t. II, nr 4, Starfire Publishing Ltd, Londyn 2011.
- Gary Dickinson, Oriental Grotesques, [w:] „Ameth Lodge Journal”, Loża Ameth, Londyn 2013.
- Kenneth Grant, The Magical Revival, Frederick Muller, Londyn 1972.
- Kenneth Grant, Outside the Circles of Time, Frederick Muller, Londyn 1980.
- Kenneth Grant, Remembering Aleister Crowley, Skoob Books, Londyn 1991.
- Kenneth Grant, Hecate’s Fountain, Skoob Books, Londyn 1992.
- Kenneth Grant [Aossic Aiwass] A Statement Concerning the Cult of Lam, [w:] „Starfire”, t. I, nr 3, Starfire Publishing, Londyn 1989.
- Nicolas Hartsoeker, Essay de dioptrique, Anisson, Paryż 1694.
- William Holt, I Still Haven’t Unpacked, George C. Harrap & Co. Ltd., Londyn, Toronto, Wellington, Sydney 1953.
- Kaczynski Richard, The Life of Aleister Crowley, North Atlantic Books, Berkeley 2010.
- Michael Staley, Lam the Gateway, [w:] „Starfire”, t. I, nr 5, Starfire Publishing, Londyn 1994.
- Michael Staley, The Lam-Serpent Sadhana, [w:] „Starfire”, t. II, nr 1, Starfire Publishing, Londyn 1996.
- Michael Staley, The Emergence of Lam, [w:] „Starfire”, t. II, nr 4, Starfire Publishing, Londyn 2011.
- Robert Anton Wilson, Kosmiczny spust (przeł. D. Misiuna) Okultura, Warszawa 2004.
- Robert Anton Wilson, Masks of the Illuminati, Dell Publishing, Nowy Jork 1981.
- Scott David Aniolowski, Malleus Monstrorum: Creatures, Gods & Forbidden Knowledge, Chaosium, Hayward 2006.
- Turrell V. Wylie, Etymology of Tibetan: Bla ma, [w:] „Central Asiatic Journal”, t. 21, Harrassowitz Verlag, Wiesbaden 1977.
- Michael L. Walter, Buddhism and Empire. The Political and Religious Culture of Early Tibet, Brill, Leiden 2009.
© Krzysztof Azarewicz
Kopiowanie i dystrybucja
w formie papierowej i elektronicznej
jedynie za zgodą.





