Tarot Thota, Thelema

Anubis na ścieżce Księżyca

17 kwietnia 2024

 

Jestże lęk w twym sercu?
Tam, gdzie jestem, nie zaznasz takich rzeczy!

– Księga Prawa II:46-47

 

We wszystkich mych wędrówkach w ciemności
światło Anubisa było tuż przede mną.
Ale nie widziałem go.
To symbol ukrytego światła tajemnej nauki.

– Magiczna inwokacja wyższego geniusza,
„The Equinox”, t. I, nr 3

 

Wyznam ci coś. Przez większą część życia okropnie bałem się psów. Jak do tego doszło? Cóż, we wczesnym dzieciństwie nie miałem z nimi zbyt pozytywnych doświadczeń. Mojego brata pogryzł pies sąsiada, co z pewnością w małym szkrabie, którym wówczas byłem, wywołało sporo negatywnych emocji i skojarzeń. Wydarzenie musiało naprawdę mną poruszyć – wyparłem je ze świadomości na kilkadziesiąt lat. Miałem również powtarzający się koszmar, w którym na oświetlonym upiornym, szarym światłem pustkowiu do gardła rzucały mi się dwa wilczury. Budziłem się z krzykiem, kiedy czułem na ciele ich kły. Lęk był tak duży, że kiedy odwiedzałem szkolnych kolegów, musieli zamykać swoje zwierzęta w innych pomieszczeniach. Problem potęgował się, ponieważ psy doskonale wyczuwały mój lęk i niezbyt przyjazną mowę ciała – odpowiadały na nią agresją. To było błędne koło.

Ze swym strachem musiałem się zmierzyć , kiedy kupiliśmy z małżonką dom na wsi. Pies strzegący obejścia to mus. Ania zasugerowała, żebyśmy przyjrzeli się owczarkowi szwajcarskiemu jej siostry. Rasa ta miała być bardzo przyjazna. Psy, ze względu na pasterski charakter, miały czuć się odpowiedzialne za „stado” i być bardzo opiekuńcze. Pierwsze spotkanie z białym owczarkiem okazało się nienajgorsze, ale przyznam, że kiedy zdecydowaliśmy się na szczeniaka i pojechaliśmy zobaczyć go, nadal odczuwałem strach, kiedy tylko zbliżała się do nas jego matka.

Nasz psiak okazał się słodką puchową kulką i od razu zaczął pokazywać mi, czym jest bezwarunkowa miłość i przyjaźń. Sądzę, że kluczem do przełamania lęku w moim przypadku okazało się poznanie sposobu, w jaki psy komunikują się ze światem i czego od nas oczekują. To było ledwie dziesięć lat temu. Dziś nie ma mijanego na ulicy psa, którego bym zignorował. Odwracam się i z zachwytem przyglądam się jego manierom, stylowi chodu i jestem po prostu oczarowany.

Ta historia może wydawać się banalna, ale strach był prawdziwy i w dzieciństwie ukształtował część mojego charakteru. Pod wzór doświadczenia lękowego możemy podstawić jakiekolwiek dane. Weźmy na przykład takie kwestie, jak powszechne „boję się, co ludzie o mnie pomyślą”, lęk przed nowym doświadczeniem, przed odmiennymi kulturami, przed utratą bliskich, przed straszną chorobą i wreszcie przed samą śmiercią.

Moja droga do okiełznania strachu zaczęła się wraz z medytacją nad opisem karty tarota Księżyc w Księdze Thota Crowleya. Autor opowiada tam o ścieżce wiodącej pomiędzy mrocznymi wieżami, strzeżonymi przez boga Anubisa i szakale. Ścieżka ta emanuje grozą i lękiem, są tam uprzedzenia, zabobony, iluzje i ciemność, a „ciszę kaleczy wycie dzikich bestii”. Moją uwagę zwróciła szczególnie obecność szakali, które – jak pisze Crowley – „są gotowe, by rozszarpać ciała tych, którzy nie ujrzeli [Anubisa] lub nie znali Jego imienia”. Ze względu na podobieństwo formy – zarówno ich, jak i cynocefalicznego boga – poczułem, że reprezentują mój strach przed psami.

Jak przejść bezpiecznie przez tę ścieżkę? Jak nie dać się „rozszarpać” lękom? Klucz znajduje się we frazie „ujrzeć Anubisa i poznać Jego imię”.

Jest taka stara okultystyczna maksyma, która powiada, że jeśli znamy imię demona, wówczas możemy go kontrolować. Sądzę, że powiedzenie to odnosi się do wszystkich bytów, także i bogów. „Ujrzeć boga i poznać jego imię”, oznacza zapoznać się z jego naturą i atrybutami poprzez dogłębne studia religijnych, magicznych i historycznych źródeł. Dzięki temu z bogatego panteonu wyobrażeń i skupisk energii możemy wybrać istotę odpowiadającą wyzwaniu, którego chcemy się podjąć. Crowley pisze w Księdze Thota, że wędrując ścieżką grozy o pomoc powinniśmy zwrócić się do Anubisa.

W swoich studiach nie ograniczyłem się do źródeł egiptologicznych, ale sięgnąłem również po pisma Crowleya i materiały Złotego Brzasku – wszak Anubis odgrywa w inicjacjach tego zakonu istotną rolę. Okazało się, że ów bóg jest przewodnikiem po świecie podziemi, gdzie kryją się nasze lęki, że wędrowiec może znaleźć się pod jego opieką, a on zwalcza swych przeciwników – „demony o psich twarzach”, które „wznoszą się z granic, gdzie kończy się materia, aby oszukać i zaciągnąć w dół duszę” (Dokument Z3. Symbolika wstępu kandydata). Coś, co samo wywoływało lęk, teraz okazało się go zwalczać! Poznać imię Anubisa, oznacza zidentyfikować źródło strachu, a ujrzeć Jego oblicze, oznacza skonfrontować się z samym strachem. Identyfikacja i konfrontacja nie mają tylko charakteru intelektualnego. Możemy pracować również na poziomie emocji i uczuć, a także z ciałem, uważnie wsłuchując się w wysyłane przez nie sygnały.

Praca z Anubisem nie jest łatwa. Jego prawdziwe staroegipskie imię Inpu wywodzi się z rdzenia inp, „gnić”. Niemniej jednak, aby móc prawdziwie żyć, musimy nauczyć się umierać i zabijać w sobie strach. Taka jest natura alchemicznej fazy putrefactio. Widzimy ją na karcie Śmierć, gdzie ojciec Anubisa, Ozyrys, tańczy z kosą, a jego zamaszyste ruchy pobudzają znajdujące się na dole obrazu martwe istoty. W wyniku tego dzieła transformacji rodzi się nowe życie, które przyjmuje ostateczną fazę rozwoju pod postacią niemowląt w górnej części karty.

Crowley zauważa w komentarzu do kolumny XXXVIII w 777:

Misterium kryje się w tym, że żuk [na karcie Księżyc] toczy kulę łajna, tworząc w ten sposób Słońce z odchodów rozkładu. Jak napisano: „Materiał do stworzenia Boga bierze się z ekskrementów Choronzona”. Szakal […] także odżywia się odchodami.

Choronzon, demon rozproszenia, podsyca w nas wątpliwość i niepewność, które są dziećmi strachu. Aby zmierzyć się z nimi, możemy posłużyć się magiczną bronią, która koresponduje ze ścieżką qof i kartą Księżyc – magicznym lustrem. Służy ono do dwóch celów. Po pierwsze, jest to doskonałe narzędzie umożliwiające odważną konfrontację z wyzwaniem na planie astralnym, gdzie łatwo możemy asymilować negatywne doświadczenia. Po drugie, umożliwia głęboką introspekcję. W konfrontacji z lękiem magiczna sztuczka polega na wychwyceniu w obiciu swoich oczu spojrzenia Anubisa.

Drugą magiczną bronią ścieżki qof jest „mrok miejsca”. Kiedy zapoznałem się z tę informacją w 777, przypomniałem sobie serię koszmarów z psami atakującymi mnie w upiornym mrocznym miejscu. Wszystkie doświadczenia, zarówno na jawie, jak i w śnie, dotyczyły rzeczywistości karty Księżyc. Ekskrementy koszmarów stały się magicznym pożywieniem umożliwiającym dokonanie poważnej eksploracji tego obszaru Drzewa Życia i zasymilowanie energii władających tym obszarem. Jedynie, co pozostało, to rozproszyć żyjące tam upiory poprzez – jak Crowley pisze w komentarzu na temat „mroku miejsca” – „oświetlenie go boskim światłem maga”.

Na karcie Śmierć widzimy również makówkę maku lekarskiego, z którego produkuje się opium. Negatywne skutki jego zażywania reprezentuje karta Księżyc: „Tu można znaleźć jedynie szaleństwo zgubnych narkotyków, oszołomienie zmysłów i wreszcie zatrucie umysłu przez jad Księżyca”. Narkotyk jest tu metaforą: trujemy nasze umysły oraz dusze iluzjami, fobiami i lękami.

Przejście pod przewodnictwem Anubisa przez Portal Próby jest jedyną skuteczną metodą prawdziwego wtajemniczenia, metodą, która prowadzi do zdrowszego i pełniejszego życia. Jak czytamy w rytuale Theoricusa Złotego Brzasku: „Podążaj za swoim przewodnikiem, Anubisem, który prowadzi cię z materialnego do duchowego”. To on, w Hali bogini sprawiedliwości Maat dokonuje osądu, odmierzając na odważnikach czystość naszych serc naprzeciw strusiemu pióru bogini. Przejdziemy pomyślnie ten najwyższy test, między innymi uwalniając serce od ciężaru strachu.

Mimo, że powszechnie kojarzony ze śmiercią i balsamowaniem ciał, Anubis dzierży potężne witalne atrybuty. W lewej dłoni trzyma ankh, symbol życia, a w prawej – różdżkę uas, która daje moc nad siłami chaosu i ciemności. Kiedy nauczymy się identyfikować i konfrontować ze strachem, Anubis przestanie go ucieleśniać i jako potężny psychopomp okaże się najwierniejszym ze wszystkich boskich sprzymierzeńców.

Parafrazując Księgę Psalmów 23:4: idąc przez księżycową dolinę cienia śmierci, nie będę się lękał, kiedy jesteś ze mną. Twój ankh i uas są mi pocieszeniem.

 

(c) Krzysztof Azarewicz