W jednym z listów zawartych w Magick Without Tears, Aleister Crowley komentuje ideologiczną strukturę przedstawioną w Księdze Prawa, wskazując na zapowiedź nowego porządku społecznego, opartego na radykalnej dychotomii:
Księga [Prawa] zapowiada nową dychotomię w społeczeństwie – jest pan i niewolnik, szlachcic i poddany, „samotny wilk” i stado. [„Pan” z grubsza oznacza zdolnego, żądnego przygód, odpowiedzialnego człowieka. „Niewolnik” – jego dewizą jest „przede wszystkim bezpieczeństwo”, ze wszystkim, co to oznacza. Rasa, urodzenie, wychowanie itd. są ważnymi, ale nie absolutnie niezbędnymi czynnikami.] (Za jednego z naszych proroków można uważać Nietzschego, a w znacznie mniejszym stopniu również i de Gobineau). […] Myślę, że czytałaś „Rozmowy z Hitlerem” [Hermanna Rauschninga] – jeśli nie, to przeczytaj – jego prywatna rozmowa obfituje w to, co brzmi niemal jak cytaty z Księgi Prawa.
Crowley nawiązuje tu do koncepcji hierarchicznego porządku egzystencjalnego, w którym podstawowa linia podziału przebiega nie według kategorii społecznych czy ekonomicznych, lecz psychologicznych i duchowych: między jednostkami suwerennymi a tymi ludźmi, którzy są niezdolni do autarkicznego kierowania własnym życiem. W tym kontekście przywołuje trzy postacie – Fryderyka Nietzschego, Josepha Arthura de Gobineau oraz Adolfa Hitlera – które, pomimo ogromnych różnic intelektualnych, politycznych i moralnych, łączyło przekonanie o istnieniu fundamentalnych nierówności w obrębie gatunku ludzkiego.
Gobineau, prekursor tzw. „naukowego rasizmu”, w swoim czterotomowym dziele Essai sur l’inégalité des races humaines (1853–1855) formułował tezę, iż upadek cywilizacji jest nieuchronną konsekwencją „mieszania się ras”, promując jednocześnie ideę wyższości tzw. „rasy aryjskiej”. Poglądy te, w radykalnie uproszczonej i zideologizowanej formie, zostały później zaadaptowane przez Hitlera w Mein Kampf i wcielone w doktrynę narodowego socjalizmu, gdzie uznanie Niemców za „rasę panów” stanowiło ideologiczne uzasadnienie dla polityki eksterminacji.
Nietzsche, choć krytyczny wobec biologicznego redukcjonizmu rasowego i koncepcji „czystości ras”, również dostrzegał i afirmował hierarchiczność życia. W jego pismach, takich jak Z genealogii moralności czy Tako rzecze Zaratustra, pojawia się idea nadczłowieka – jednostki, która przekracza stadną moralność i afirmuje wolność oraz twórczość ducha. Choć jego myśl została później wypaczona przez interpretatorów związanych z ruchem nazistowskim, sam Nietzsche pisał o „rzece ras” w sposób bardziej metaforyczny i kulturowy niż dosłownie biologiczny.
Crowley, choć świadom kontekstów tych idei, zdaje się przyjmować z nich jedynie aspekt ontologiczno-egzystencjalny, odrzucając jako decydujące kategorie rasowe. W Księdze Prawa czytamy:
Jestem jedynym & zdobywcą. Nie jestem jednym z niewolników, którzy giną. Niech będą przeklęci & martwi! Amen (II:49).
W Nowym Komentarzu do Liber AL Crowley rozwija to rozróżnienie, definiując „niewolników” jako jednostki pozbawione wewnętrznej dyscypliny, intelektualnej bystrości i odwagi egzystencjalnej:
Większość ludzi jest niemal całkowicie zdana na łaskę masy głośnych i gwałtownych emocji, bez dyscypliny, a nawet organizacji. Kołyszą się pod wpływem nastroju chwili. Brakuje im celu, przewidywania i inteligencji. Kierują nimi ignoranckie i nieracjonalne instynkty, z których wiele głupio i samobójczo narusza nawet prawo samozachowania (Nowy komentarz do AL II:26).
Owa niewola nie ma zatem charakteru politycznego ani ekonomicznego, lecz duchowy i moralny. Dotyczy również tych, którzy ślepo przyjmują arbitralnie ustanowione kodeksy etyczne:
Nie ma „standardów tego, co słuszne”. Etyka to bzdury. Każda Gwiazda musi podążać swoją orbitą. Do diabła z „zasadą moralną”. Nie ma czegoś takiego – to złudzenie stada, które czyni z ludzi bydło (Nowy komentarz do AL II:28).
W tym ujęciu Księga Prawa staje się manifestem duchowej arystokracji – nie kastowej, lecz egzystencjalnej – której członkowie, jako niezależne i odważne jednostki, biorą na siebie odpowiedzialność za kształtowanie świata. Ich rola nie ogranicza się jednak do autotelicznej afirmacji własnej woli. Wręcz przeciwnie – mają oni również obowiązek zadbać o tych, którzy nie pragną wolności:
Powinniśmy zdać sobie sprawę z faktu, że ogromna większość ludzi nie ma żadnych ambicji w życiu poza wygodą i zwierzęcym szczęściem. Powinniśmy pozwolić tym ludziom wypełniać swoje przeznaczenie bez ingerencji. Powinniśmy dać wszelkie możliwości ludziom ambitnym, a tym samym ustanowić klasę moralnie i intelektualnie wyższych mężczyzn i kobiet. Nie powinniśmy mieć żadnych skrupułów w wykorzystywaniu naturalnych cech większości ludzkości. Nie ma konieczności próbować tresury owiec, aby mogły polować na lisy lub zmuszać wszystkich do udziału w wykładach z historii. Zadbajmy o ich fizyczne dobre samopoczucie i cieszmy się ich wełną i baraniną. W ten sposób będziemy mieć zadowoloną klasę niewolników, którzy zaakceptują warunki bytu takimi, jakie są naprawdę i będą cieszyć się życiem cichą mądrością bydła. Naszym obowiązkiem jest zadbać o to, aby tej klasie ludzi niczego nie brakowało (Nowy komentarz do AL II:58).
Crowley, podobnie jak Nietzsche, nie proponuje egalitarnego społeczeństwa, lecz hierarchiczny świat, w którym wolność nie jest prawem uniwersalnym, lecz przywilejem tych, którzy potrafią jej sprostać. Podkreśla zarazem odpowiedzialność duchowej arystokracji za stworzenie stabilnych warunków życia dla tych, którzy wolności nie pragną – nie z pogardy, lecz z realistycznego uznania ich natury.
W poruszanym tu kontekście nie sposób pominąć postaci Marthy Küntzel – niemieckiej thelemitki, uczennicy i tłumaczki dzieł Aleistera Crowleya. To ona, przekonana o profetycznym potencjale Księgi Prawa, przekazała jej egzemplarz Hitlerowi. W jej oczach Führer jawił się nie jako polityk, lecz jako możliwy katalizator epokowego przełomu – narzędzie w rękach Eonu Horusa.
Czy rzeczywiście Hitler czerpał inspirację z lektury księgi? Trudno o pewność, ale słowa, które wypowiada w rozmowach z Hermannem Rauschningiem, brzmią jak echo thelemicznej retoryki:
Nasza rewolucja nie jest wyłącznie polityczna i społeczna, stoimy u progu gigantycznej przemiany pojęć moralnych oraz duchowej orientacji człowieka […] Tablice z góry Synaj utraciły swą ważność. […] Nadchodzi nowa epoka magicznej interpretacji świata, interpretacji wypływającej z woli, a nie z wiedzy (Rauschning, s. 239).
To wyznanie nie jest już tylko politycznym manifestem, ale otwarciem na metapolitykę – na próbę przeformatowania ludzkiej percepcji moralności, na próbę wprowadzenia nowej metafizyki, której ośrodek ma znajdować się nie w rozumie, lecz w woli.
Zestawmy tę koncepcję ze słowami Księgi Prawa II:18-20:
Jeśli Wola zatrzymuje się i woła Dlaczego, przyzywając Ponieważ, wówczas zatrzymuje się & nic nie czyni. Jeśli Moc pyta dlaczego, wówczas staje się słabością. Takoż i rozum jest kłamstwem, albowiem jest czynnik nieskończony & nieznany & wszystkie ich słowa są pokrętne.
Rauschning odnotowuje jeszcze jedną znamienną zapowiedź: Hitler zamierza pozostawić jako swoje dziedzictwo „objawienie nowej religii, […] pierwsze zdania nowej Świętej Księgi”.
Czy chodziło o Księgę Prawa? Jeśli tak, to Hitler – jak można sądzić – nie zrozumiał jej przesłania. I chociaż mógł posłużyć się językiem Eonu Horusa, to nie był jego kapłanem, lecz wypaczeniem.
Crowley dostrzegł ten tragiczny błąd w interpretacji. W Magick Without Tears tak pisał o Hitlerze i jego duchowym upadku:
[Hitler] serwował ludziom tylko takie mikstury, które łechtały ich obrzydliwe podniebienia. Co gorsza, był niewolnikiem swojego proroczego szału – nie podjął równoważącego reżimu Curriculum A∴A∴, i co najgorsze, był bardzo daleki od stania się w pełni wtajemniczonym, nawet w najluźniejszym sensie tego terminu. Jego weltanschauung był zatem masą osobistych i politycznych uprzedzeń. Nie posiadał prawdziwego zrozumienia kosmosu i nie mógł prawdziwie docenić Pierwszych Zasad. Sprzeczne siły miotały nim w różnych kierunkach, a gdy jego osobista pozycja stawała się coraz bardziej dominująca – wpierw w polityce krajowej, a potem europejskiej – naturalnie koncentrowały swoje energie na nim. Wielokrotnie ostrzegałem naszą wielce szanowną Siostrę [Marthę Küntzel], że powinna skorygować te tendencje. Jednak ona twierdziła, że sukces jej planów jest już w zasięgu ręki i nie chciała wierzyć, że sukces zaniepokoi świat i skłoni go do zjednoczenia się, by go zniszczyć.
Księga Prawa, interpretowana w duchu egzystencjalnego elitaryzmu, niekoniecznie musi prowadzić do totalitarnych wypaczeń, lecz może stanowić punkt wyjścia do refleksji nad odpowiedzialnością jednostki znającej swoją Prawdziwą Wolę i obdarzonej świadomością. Crowley nie był rzecznikiem społecznego darwinizmu ani rasowej supremacji, lecz propagatorem duchowego indywidualizmu. Jego wizja „pana” i „niewolnika” miała raczej charakter wewnętrzny i niekoniecznie biologiczny – odróżniała nie tyle ludzi ze względu na pochodzenie, co na zdolność do samostanowienia.
Zestawienie jego idei z poglądami Nietzschego, de Gobineau oraz Hitlera pozwala uchwycić subtelne, lecz istotne różnice między metafizyką wolności a mitologią dominacji. O ile Nietzsche proponował wizję przekraczania siebie poprzez twórczość ducha, a Crowley – poprzez inicjacyjną dyscyplinę, o tyle Hitler sprowadził tę dynamikę do brutalnego mitu rasy, podporządkowanego kolektywnemu resentymentowi.
Warto jednak zaznaczyć, że Prawdziwa Wola – zgodnie z thelemiczną doktryną – nie podlega zewnętrznej ocenie moralnej. Może przybrać formy, które dla innych jawią się jako destrukcyjne czy brutalne, a wynikają z głębokiej zgodności z naturą jednostki i jej miejscem w kosmicznym porządku. Jak Crowley zauważył w komentarzu do AL III:20, nawet Rzym powstał dzięki gwałtowi na wolności sabinskich kobiet i ich rodzin. W tym sensie Crowley nie negował możliwości, że człowiek czyniący zło może jednocześnie czynić własną wolę. Niemniej problemem Hitlera był nie tylko brak wewnętrznej dyscypliny, inicjacyjnego zrozumienia oraz uległość wobec nieoczyszczonych, sprzecznych impulsów, lecz przede wszystkim pogwałcenie jednego z pragmatycznych postulatów Prawa thelemy, które brzmi: pilnuj swoich spraw i pozwól innym czynić ich wolę, dopóki tobie nie zagraża.
(c) Krzysztof Azarewicz
